Nie ma jak u mamy…

Autor:
Hanna Lemańska-Węgrzecka
4 czerwca, 2021

Nikt nigdy nie będzie nas kochał tak bezinteresownie i troszczył się o nas jak matka. Relacja z matką jest dla dziecka pierwszą relacją, poprzez którą nawiązuje ono kontakt ze światem. Jest czymś jedynym w swoim rodzaju. Nie do zastąpienia.

 O korzyściach, jakie czerpie dziecko z tej relacji powiedziano już bardzo dużo.

Zdarza się jednak, że w relacji matka – dziecko dochodzi do różnego typu trudności. Najczęściej spotykane to zaniedbywanie dziecka, stawianie mu nadmiernych, nieadekwatnych w stosunku do jego możliwości wymagań oraz nadopiekuńczość.

Jakie mogą być skutki zaniedbywania, wiemy wszyscy. Wbrew pozorom zaniedbywanie – w tym emocjonalne – dzieci nie dotyczy wyłącznie rodzin z tzw. marginesu społecznego.

Kolejny problem to stawianie dziecku nadmiernych w stosunku do jego możliwości wymagań, jak choćby tych dotyczących ocen szkolnych czy też posiadanych przez latorośl umiejętności. Taka sytuacja wynika najczęściej z dwóch przyczyn.

Po pierwsze matki, czy też rodzice w ogóle, chcą by ich dziecko miało szczęśliwe, dobre życie i jako sposób na osiągniecie tego celu, widzą wczesne wdrażanie dziecka do nieustannej rywalizacji. Z otaczającym światem lub sobą samym. I niewątpliwie jest to sposób, nie wiem tylko, czy aby na pewno prowadzący do wychowania mądrego, akceptującego siebie człowieka.

Powodem drugim bywa niska samoocena rodzica. Dziecko służy wtedy najczęściej do rekompensowania sobie doznanych w życiu niepowodzeń i budowania pozytywnego obrazu własnego „ja”.

Straty, jakie ponosi w takiej sytuacji dziecko, znacznie przewyższają korzyści. Ma bowiem spore szanse wyrosnąć na osobę mającą nieustanne przekonanie, że nie jest O.K., że znowu czemuś nie zdoła sprostać, że do niczego się nie nadaje.

I zapewniam Państwa, że nie są to miłe odczucia.

Problem kolejny, pozornie – ale tylko pozornie – przynoszący najmniejsze szkody to nadopiekuńczość.

Mówiąc o nadopiekuńczości, nie mam na myśli oczywiście zdrowej troski o dziecko, zainteresowania nim i jego sprawami, a nawet odrobiny nadmiernej pobłażliwości (od czasu do czasu oczywiście).

Nadopiekuńczość to taka sytuacja, w której dziecko pozbawione jest możliwości zdobywania własnych doświadczeń, uczenia się, że każde działanie pociąga za sobą określone konsekwencje.

Czym się ona przejawia? Choćby tym, że jeśli dziecię nie zawiązało butów, to należy mu je zawiązać, nie napisało wypracowania, to trzeba mu je napisać, nie przeczytało lektury, to należy mu ją głośno przeczytać lub przeczytać po cichu i głośno opowiedzieć. Nie zabrało do szkoły kostiumu na gimnastykę – dowieźć. Zapomniało co zadane – zadzwonić do kolegi i zapytać. Nie odrobiło lekcji – usprawiedliwić.

Generalna zasada towarzysząca nadopiekuńczości brzmi: „Niech się tylko nie zmęczy (nie dozna przykrości, nie napracuje, nie zasmuci, nie zawstydzi itp.), bo na to jeszcze w jego życiu przyjdzie czas”.

Prorocze słowa.

Oj, przyjdzie i to w dawce mogącej przekraczać siły dziecięcia, o ile nie zostało na to przygotowane.

Rozwój związany jest z wysiłkiem. Czasem nawet z cierpieniem.

Trzylatek, dzieląc się kawałkiem czekolady z bratem czy kolegą, może cierpieć, bo przecież wolałby zjeść ją sam. Cierpi również młody człowiek, mozolnie brnąc przez lekturę jakiejś bezwartościowej w jego mniemaniu cegły, rozwiązując kolejne zadanie tekstowe z matematyki czy też ponosząc konsekwencje swoich działań.

Tyle tylko, że jeśli pozwalamy mu doświadczać wysiłku, a czasem i bólu czy smutku na jego miarę, to wówczas istnieją spore szanse, że kiedyś, gdy pojawią się naprawdę poważne problemy, będzie umiał dać sobie z nimi radę. Choćby dlatego, że bogatszy będzie o wcześniej zdobyte doświadczenia. Jeśli mu tylko na to pozwolimy. Do czego serdecznie Państwa zachęcam.

Czytaj również

Dziecko u psychoterapeuty

Rozwój dziecka i jego funkcjonowanie bywa przyczyną wielu rodzicielskich pytań i rozterek. Nie jest łatwo zrozumieć dziecko i często zaskakujące rodziców zachowania. Nie jest też łatwo reagować na nie w taki sposób, by dziecko mogło skorzystać z pomocy

Czytaj więcej >

Witaj szkoło!

Wrzesień to początek roku szkolnego. To jednocześnie koniec wakacji. Nie tylko dla dzieci, również dla nas dorosłych, rodziców. Jak o tym czasie myślimy? Co przekazujemy naszym dzieciom? Czy początek szkoły oznacza początek czegoś nowego, ekscytującego, zmianę, która przyniesie

Czytaj więcej >

Terapeutyczna przyjaźń

Z obserwacji potwierdzonych badaniami wiadomo, że różnimy się między sobą potrzebą wsparcia, gotowością do jego dawania i przyjmowania, percepcją tego, co oferują nam inni. Kobiety mają przez całe życie więcej koleżanek i przyjaciółek niż mężczyźni. Od dzieciństwa dziewczęta

Czytaj więcej >

Kontakt

Zdjęcie lokalizacji pracowni psychologicznej Ego na ulicy Murmańskiej

Praga Południe, Wawer, Wesoła, Rembertów, Ząbki, Gocław

Pracownia Psychologiczna Ego.
ul. Murmańska 6 lok. 5
04-203 Warszawa

Pracownia Psychologiczna Ego


NIP 952 135 35 62, REGON 017441219

Murmańska 6 lok. 5,
04-203 Warszawa
Nr konta: 54 1140 2004 0000 3802 7577 5722

Pracownia Psychologiczna Ego
Niepubliczna Poradnia
Psychologiczno-Pedagogiczna

NIP 952 135 35 62, REGON 384083617
ul. Murmańska 6 lok. 5,
04-203 Warszawa

Masz pytanie?
Skontaktuj się z nami

Pracujemy online

Grafika pokazująca kobietę przy telefonie i smartfonie
Logotypy komunikatorów internetowych

Naszym Klientom proponujemy również konsultacje i terapię online. Jeśli nie możesz spotkać się z nami w gabinecie, przeczytaj jak korzystać z konsultacji zdalnych i umów się na wizytę.