Kobieta – matka

Autor:
Ewa Boruta
25 stycznia, 2023

Jeszcze stosunkowo niedawno było jasne – dziewczyna dorasta, wychodzi za mąż, rodzi dzieci i opiekuje się rodziną i domem. Kobiety jednak zaczęły odczuwać brak, niedosyt, bunt wobec tego wzorca.

Historia pomogła – mężczyźni walczyli na frontach dwóch wojen światowych, a kobiety zmuszone były tłumnie ruszyć do pracy. Socjalistyczne zakłady i fabryki zapraszały i otwierały się na pracę kobiet. Powoli rozwinęły się media i szybszy transport, które umożliwiły podpatrzenie, jak się żyje w innych miejscach w kraju i zagranicą. Poprawił się status materialny rodzin. Wszystkie te zmiany dokonały się podczas życia zaledwie trzech, czterech pokoleń. Czy doprowadziły one do śmierci czy reinkarnacji Matki-Polki? Jakie są dziś polskie mamy?

W XIX wieku do Polski dotarł feminizm. Pierwotnie kobiety walczyły o emancypację naukową, później ekonomiczną. W XX-leciu międzywojennym polski feminizm był jednym z najbardziej radykalnych. Propagowano świadome macierzyństwo, edukację seksualną, prawo do rozwodu, środki antykoncepcyjne i możliwość aborcji. Kobiety w Polsce, jako jedne z pierwszych na świecie, uzyskały prawo do aborcji, środków antykoncepcyjnych, a do szkół została wprowadzona edukacja seksualna. Z drugiej strony był Kościół katolicki, który jako największa opozycja, miał ogromny wpływ na kształtowanie się roli kobiety w społeczeństwie – oddanej matki i żony, pocieszycielki poświęcającej siebie dla dobra innych, uległej wobec męża, nie dbającej o własne potrzeby.

Matka-Polka okresu socjalizmu miała się dobrze tylko na plakatach. Niewielu mężczyzn poczuwało się do współodpowiedzialności za dom i dzieci. W praktyce kobieta pracowała poza domem przez osiem godzin dziennie, a następnie kolejne osiem w domu. Obowiązki domowe były wtedy bardziej czasochłonne niż obecnie (np. pranie). Młode mamy już dwumiesięczne dzieci oddawały do żłobków i wracały do pracy. Uchwałą z 1952 roku “W sprawie zwiększenia zatrudnienia kobiet” żłobki były opłacane przez pracodawcę; istniały żłobki dwuzmianowe, całotygodniowe, sezonowe czy wiejskie (dziecko przebywało tam na czas żniw). Kobiety były zmęczone, mężczyźni znowu popędzili obalać ustrój.

W 1989 roku feministki, uśpione w okresie PRL-u, zaczęły krzyczeć ze zdwojoną siłą.

Na początku lat 90. zaczęła się walka feministek z Kościołem katolickim o “kompromis aborcyjny” i tak naprawdę trwa ona do dziś. Poprawił się status materialny polskich rodzin, życie stało się łatwiejsze, Polska otworzyła się na świat. Jednak dzieci rodziło się mniej. Kobiety w końcu mogły dokonać wyboru. Dziecko „przegrało”; z karierą, z wygodą życia? Małżeństwo w starciu z wolnością i indywidualizmem dopadł kryzys. Najwięcej było jednak kobiet, które chciały mieć wszystko. Być świadomymi, uczestniczącymi w życiu dziecka matkami oraz spełnionymi zawodowo pracownikami i pracodawcami. Kobieta teoretycznie mogła wszystko. Od tego momentu to właśnie pogodzenie życia rodzinnego i zawodowego stało się największym wyzwaniem.

Na przełomie XX i XXI wieku kobiety jak nigdy rozwinęły swoje kompetencje. Zaczęły zajmować wysokie stanowiska, prowadzić warte miliony przedsiębiorstwa, być matkami i żonami. Absolutnie nie zwalniały tempa. Potrafiły nawet zaktywizować mężczyzn, angażować ich w obowiązki domowe, zaprosić do uczestniczenia  w porodach. Feministki przestały krzyczeć: “macierzyństwo to pułapka!”, zrodził się feminizm prorodzinny. Oczywiście taka sytuacja nie oznaczała równości kobiet i mężczyzn w zakresie finansowym (mężczyźni wciąż zarabiali więcej na tych samych stanowiskach) i społecznym (wciąż w większości przypadków partner jedynie “pomagał” kobiecie, to ona zarządzała wspólną przestrzenią). Obowiązki mamy pracującej rosły, a i szeroko pojęte “dom i dzieci” wciąż były domeną czysto kobiecą. Mamy czuły konflikt, czegoś wciąż brakowało, jak sto lat temu. Kobiety zaczęły sobie zdawać sprawę, że powtarzane jak mantra “mogę mieć wszystko – i dom, i karierę” jest kłamstwem. 

W 2012 roku na łamach “The Atlantic” ukazał się artykuł Anne-Marie Slaughter Why women still can’t have it all (Dlaczego kobiety wciąż nie mogą mieć wszystkiego). Była to pierwsza kobieta w historii, która została Dyrektorką ds. Planowania Polityki w Departamencie Stanu, i która zrezygnowała ze swego stanowiska, by “spędzać więcej czasu z rodziną”. Za dużo nerwów i wyrzutów sumienia kosztowało ją przebywanie pięć dni poza domem, w którym dwójka nastoletnich synów wkraczała w dorosły, męski świat, a mąż absolutnie wspierający i poświęcający się dla kariery żony, spędzał samotne wieczory. Wiele kobiet (w szczególności matek) odwróciło się od niej, twierdząc, że zniszczyła coś bezpowrotnie. Ona dokonała jednak indywidualnego wyboru, twierdząc, że pracując według czyjegoś grafiku (jej przełożoną była wtedy Hilary Clinton), nie jest w stanie oddać się w stu procentach ani pracy, ani domowi. Jedynie praca na własnych zasadach, na własny rachunek może dać kobietom -matkom wszystko. Obecnie wykłada na Wydziale Prawa Międzynarodowego na Princeton, pisze podręczniki, wydaje swoje książki, opowiada młodym kobietom (bo starsze wciąż nie mogą jej darować) o tym, jak zrównoważyć pracę i macierzyństwo.

Mamy wciąż są jak roboty wielofunkcyjne, to nie zmieniło się od lat. Od dnia porodu – jakby podłączone do niekończącego się źródła zasilania. Macierzyństwo daje siłę, dziecko daje radość, miłość uskrzydla.  Ale przychodzi taki dzień, kiedy najpierw po cichutku, stopniowo odchodzą endorfiny, stres i zmęczenie przychodzą niezapowiedziane, natrętnie wpycha się do głowy zniecierpliwienie i pytanie „co dalej?”

Pożegnanie Matki-Polki

W Polsce nadal utrzymuje się postawa Matki-Polki – kobiety poświęcającej się dla dobra dzieci. Taka postawa stanowi zaszłość historyczną i jest szkodliwa zarówno dla rodziców, jak i dla dzieci. Matka-Polka to figura rodzica idealnego, rodząca w kobietach ogromne napięcie emocjonalne i poczucie niedoskonałości. Matka-Polka stanowi codzienność w gabinetach psychoterapeutycznych, gdyż postawa ta może być przyczyną powstania zaburzeń lękowych, a nawet depresji. A może warto zostać „złą matką”?

“Zła matka”

Za nami lata wychowania do posłuszeństwa – nie płakać, być grzecznym, schludnym, uśmiechniętym. Wyblakłym i wyrównanym do średniej. Ogromny, wielopokoleniowy bagaż doświadczeń i przekonań. Paraliżujący lęk przed egoizmem nie pozwala nam zadbać o siebie: kąpiel w wannie – hedonizm, poranek z książką w łóżku – lenistwo, wizyta u kosmetyczki – próżność. Na ratunek przychodzi slow life, ale takie rzeczy to  tylko dla “zwyczajnych” ludzi, przecież nie dla matek – matki nie mają na to czasu.

Wraz z urodzeniem dziecka, w życiu kobiety pojawiają się inne kategorie i większe wymagania otoczenia: ,,Oddałaś dziecko do żłobka i poszłaś do pracy?!”, ,,Jak długo zamierzasz być z tymi dziećmi w domu? Inne kobiety jakoś łączą karierę i rodzicielstwo!”, ,,Za krótko karmisz”, ,,Za długo karmisz”, ,,W ogóle nie karmisz?!”. Głowa matki puchnie od ocen społeczeństwa. Przepisów na macierzyństwo jest wiele i wszyscy znają je najlepiej. Dodatkowo wokoło sami eksperci od dzieciństwa – w końcu przecież każdy był kiedyś dzieckiem. To wszystko razem wzięte zasiewa ziarno niepewności, lęku i poczucia niekompetencji: niewystarczająco dobra, niewystarczająco oddana, a może całkiem beznadziejna?…

Cdn.

Czytaj również

Dziecko u psychoterapeuty

Rozwój dziecka i jego funkcjonowanie bywa przyczyną wielu rodzicielskich pytań i rozterek. Nie jest łatwo zrozumieć dziecko i często zaskakujące rodziców zachowania. Nie jest też łatwo reagować na nie w taki sposób, by dziecko mogło skorzystać z pomocy

Czytaj więcej >

Witaj szkoło!

Wrzesień to początek roku szkolnego. To jednocześnie koniec wakacji. Nie tylko dla dzieci, również dla nas dorosłych, rodziców. Jak o tym czasie myślimy? Co przekazujemy naszym dzieciom? Czy początek szkoły oznacza początek czegoś nowego, ekscytującego, zmianę, która przyniesie

Czytaj więcej >

Terapeutyczna przyjaźń

Z obserwacji potwierdzonych badaniami wiadomo, że różnimy się między sobą potrzebą wsparcia, gotowością do jego dawania i przyjmowania, percepcją tego, co oferują nam inni. Kobiety mają przez całe życie więcej koleżanek i przyjaciółek niż mężczyźni. Od dzieciństwa dziewczęta

Czytaj więcej >

Kontakt

Zdjęcie lokalizacji pracowni psychologicznej Ego na ulicy Murmańskiej

Praga Południe, Wawer, Wesoła, Rembertów, Ząbki, Gocław

Pracownia Psychologiczna Ego.
ul. Murmańska 6 lok. 5
04-203 Warszawa

Pracownia Psychologiczna Ego


NIP 952 135 35 62, REGON 017441219

Murmańska 6 lok. 5,
04-203 Warszawa
Nr konta: 54 1140 2004 0000 3802 7577 5722

Pracownia Psychologiczna Ego
Niepubliczna Poradnia
Psychologiczno-Pedagogiczna

NIP 952 135 35 62, REGON 384083617
ul. Murmańska 6 lok. 5,
04-203 Warszawa

Masz pytanie?
Skontaktuj się z nami

Pracujemy online

Grafika pokazująca kobietę przy telefonie i smartfonie
Logotypy komunikatorów internetowych

Naszym Klientom proponujemy również konsultacje i terapię online. Jeśli nie możesz spotkać się z nami w gabinecie, przeczytaj jak korzystać z konsultacji zdalnych i umów się na wizytę.